Zanim sięgniesz po marihuanę. Medyczna marihuana, a ta którą palisz- czy to to samo?

Dużo słyszy się o medycznej marihuanie i jej korzyściach zdrowotnych, między innymi w leczeniu epilepsji, chorób neurodegeneracyjnych, psychozy, nowotworów, autyzmu, nerwicy, bezsenności… można tak długo wymieniać. Super zioło, cud-nie lek. Ale czy medyczna marihuana to ta sama marihuana, którą możesz dostać od swojego dilera, kolegi, czy jakiegoś ziomka z ulicy?

Medyczna marihuana, a zioło, które bierzesz od ziomka z osiedla to niestety nie to samo. To jak dwie odległe od siebie planety, odmienne galaktyki. 

W medycynie marihuana znalazła zastosowane w formie OLEJU. I fakt faktem jest on lekiem na całe zło tego świata, no prawie całe, w każdym razie leczy tak wiele chorób, że nic dziwnego, że huczy i buczy o tej marihuanie w telewizji, internecie, gazetach i gdzie tylko się da. I dobrze. Niestety mało osób wie, że chodzi o OLEJ a nie ziółko, którym nabijasz lufkę. W procesie ekstrakcji substancji zawartych w roślinie jaką jest marihuana tworzy się bardzo gęsty olej. W samej roślinie zawartych jest 1000 różnych związków, z czego około 100 to substancje, które nasz organizm wytwarza, więc nie jest to coś totalnie obcego dla naszych ciał.

Problem znajduje się w jednym ze związków, dobrze wszystkim znanym- THC. 

THC jest to związek psychoaktywny, przez który całe te „halo”. W oleju nie ma go prawie w ogóle, prawie, bo pewne ilości są potrzebne, aby lepiej wpłynąć na działanie CBD. Oleju do celów medycznych nie pijemy/ nie używamy łyżkami. Są wyznaczone ilości, nie wielkie, wykazujące efekty terapeutyczne w danych schorzeniach. Stąd po zażyciu oleju nie występuje haj. Natomiast paląc ziółko wdychamy go prosto do płuc i- mało tego- paląc zioło wdychasz masę toksyn wraz z dymem.

Wiele osób myśli, że palenie zioła jest zdrowe, w końcu ganja jest rośliną, jest naturalna. 

Te błędne myślenie sprawia, że po marihuanę sięga się coraz częściej i robią to już nawet młode osoby. Długotrwałe skutki palenia marihuany prowadzą do takich negatywnych konsekwencji jak:

depresja

bezsenność

brak apetytu

nerwica

uczucie „pustki”; smutek

stany lękowe

problemy z pamięcią i koncentracją

apatia

drażliwość

nadmierna potliwość

I potwierdzają to osoby, które palą po KILKANAŚCIE lat! Także widzimy, że skutki te mogą nie ukazać się po jednym skręcie, po tygodniu palenia, czy nawet roku (mogą, ale nie muszą). Długotrwałe palenie jest SZKODLIWE i kropka.

Każdy nieświadomy palacz zioła powie Ci, że to nie uzależnia. Czy aby na pewno tak jest?

Uno- ktoś, kto pali regularnie nie jest świadomy swojego nałogu. Typowa gloryfikacja substancji używanej przez nałogowców.

Dos- wiele osób pali tak często, niemal że bez przerwy, że w tym amoku po prostu nie widzą swojego uzależnienia, nie widzą żadnego problemu.

No problem ziomuś, pale, bo lubię, wcale mnie do tego nie ciągnie, jakie uzależnienie?

Osobiście znam osoby, które palą kilka razy na dobę, a w momencie, gdy kończy się zioło i nie mają od kogo „skminić”- załatwić/kupić stają się nerwowe lub smutne, potrafią oszukiwać najbliższe osoby, są jakby nieobecne, „nie ogarniają”, czyli totalnie nie rozumieją, co się do nich mówi. Kombinują na wszelkie sposoby, aby móc coś jeszcze zapalić.. Nikt mi nie wmówi, że palenie zioła nie uzależnia.

Trochę badań:

Marihuana, według badań, ma negatywny wpływ na układ krążenia. W trakcie używania THC może dojść do tachykardii, czyli zwiększenia częstotliwości uderzeń serca. Również poziom ciśnienia krwi może się zmieniać, co w konsekwencji może prowadzić do zawrotów głowy (Hall, Solowij, 1998).

W zwierzęcych modelach badań nad używaniem marihuany, (Adams i Martin, 1996) potwierdzili występowanie nadciśnienia tętniczego i bradykardii powodującej obniżenie akcji serca poniżej 50 uderzeń na minutę. Tym samym używanie marihuany wśród osób cierpiących na choroby układu krążenia może negatywnie oddziaływać na stan ich zdrowia.

Palenie marihuany, podobnie jak palenie tytoniu, wpływa na obniżenie wydajności płuc i uszkodzenie oskrzeli. Substancje smoliste powstałe w wyniku palenia zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia raka płuc i narządów układu oddechowego (Hall i Solowij, 1998).

Istnieją dowody kliniczne i eksperymentalne przemawiające za tym, że długotrwałe używanie konopi może prowadzić do subtelnego upośledzenia wyższych funkcji poznawczych, m.in. pamięci, uwagi czy złożonego procesu selekcji i integracji informacji (Kleiber i Kovar 1997; Hall i Room, 1995; Hall i Solowij 1998; Page i in., 1988; Solowij i in., 1991, 1995; Tennent i Groesbeck, 1972). Udokumentowano również negatywny wpływ konopi na pamięć krótkoterminową oraz zdolność koncentracji (Tennent i Groesbeck, 1972; Hall i Room, 1995; Hall i Solowij, 1998).

Jeżeli chodzi o wpływ marihuany na zaburzenia i choroby psychiczne, to substancja ta zażywana w bardzo dużych dawkach może wywoływać trwałą psychozę z przewagą objawów, takich jak: splątanie, amnezja, złudzenia, halucynacje, lęki, pobudzenie i hipomania (Chopra, Smith, 1974; Edwards, 1976; Thomas, 1996).

U niektórych osób można było zaobserwować silne zaburzenia lękowe oraz niekiedy przykre stany depresyjne spotęgowane cierpieniem emocjonalnym i brakiem poczucia celu w życiu (Thomas, 1993; Weil, 1970).

Długoletnie używanie marihuany może być także częstą przyczyną anhedonii i zaburzeń nastroju
(Dornbush, 1974; Kolansky, Moore, 1971).

Badania z wykorzystaniem standaryzowanych kryteriów diagnostycznych przyniosły dowody na istnienie zespołu uzależnienia od konopi, który charakteryzuje się utratą kontroli nad używaniem substancji, koncentracją na zażywaniu substancji, kompulsywnym przymusem zażywania oraz doświadczaniem pewnych trudności w zakresie funkcjonowania psychospołecznego (Anthony i Helzer, 1991; Miller i Gold, 1989).

Medyczna marihuana, a dokładnie olej z konopi TAK (temat rzeka, więc dokładnie omówię w osobnym wpisie). Palenie marihuany NIE. Jeśli potrzebujesz się wyluzować, zjeść, zasnąć, poprawić sobie humor, a dotychczas myślałeś, że w tym pomaga Ci palenie, znajdź inny sposób. Wyjdzie Ci to na zdrowie.

Ściskam!:)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.